Krótki wypad „na termy” wpisał się na stałe w polski kalendarz weekendowy. Problem pojawia się, gdy do najbliższego kompleksu termalnego jest kilkaset kilometrów. Wtedy jednodniowa wycieczka przestaje się bronić. Termy z noclegiem rozwiązują ten kłopot i zmieniają charakter całego wyjazdu.

Spis treści
Ile zostaje z jednego dnia
Trasa z Trójmiasta czy Olsztyna pod Tatry to około siedmiu godzin w jedną stronę. Po odjęciu postojów i przebierania się z całej doby zostaje realnie trzy, cztery godziny w wodzie. Efekt bywa odwrotny do zamierzonego. Zamiast regeneracji przychodzi zmęczenie drogą powrotną.
Koszt drugiej trasy w tę i z powrotem, liczony w paliwie i zużyciu auta, często dorównuje cenie doby hotelowej. Do tego dochodzi bezpieczeństwo kierowcy po kilkunastu godzinach za kółkiem.
Nocleg na miejscu czy w okolicy
Nie każdy kompleks basenowy ma własną bazę noclegową. Część odsyła gości do pensjonatów w okolicy, co oznacza codzienne wożenie mokrych ręczników. Dobrym przykładem takiego rozwiązania jest Bukowina Tatrzańska. Termy BUKOVINA tworzą tam jedną całość z czterogwiazdkowym Hotelem BUKOVINA. Goście przechodzą do strefy basenowej bez wychodzenia na zewnątrz. W pobliżu działa również Hotel HARNAŚ. Okna pokoi wychodzą na Tatry Wysokie i Zachodnie.
Woda, dla której warto zostać dłużej
Baseny zasila woda termalna z odwiertu pod Wysokim Wierchem, sięgającego około 2400 metrów. Ma mineralizację do 1,7 g/dm³ i należy do typu siarczanowo-sodowo-wapniowego. Jej wiek szacuje się na blisko dziesięć tysięcy lat.
Balneologia zwraca uwagę na powtarzalność. Pojedyncza kąpiel daje odprężenie, ale kilka sesji rozłożonych na dwa czy trzy dni działa wyraźniej, szczególnie na układ ruchu. Wspomagająco wykorzystuje się je u osób z problemami reumatycznymi oraz ortopedycznymi. Osoby leczące się przewlekle powinny wcześniej zapytać lekarza o przeciwwskazania.
Jak rozłożyć dobę w kompleksie
Przy kilkugodzinnej wizycie trzeba wybierać. Przy noclegu można ułożyć dzień z kilku odsłon. Rano najspokojniej jest w zewnętrznym basenie pływackim „Cepersko Płań”, przy którym latem staje dmuchany tor przeszkód. Środek dnia dobrze wykorzystać na wyjście w teren lub do Zakopanego.
Wieczór to czas na baseny z hydromasażem. Najcieplejszy „Niebiesko Dolina” (35-38°C) ma leżanki z dyszami na kark i plecy. Basen główny Bonior Basisty utrzymuje 32-34 stopnie i to w nim prowadzona jest nauka nurkowania. Łącznie kompleks oferuje 20 basenów.
Sauna wymaga czasu
Pełen cykl saunowania to seans, schłodzenie i odpoczynek, powtórzone trzy razy. Zajmuje ponad dwie godziny, więc przy jednodniowym wypadzie zwykle kończy się na jednym wejściu w biegu.
Strefa „Góralskie Łospary” obejmuje osiem rodzajów saun. Znajdują się w niej sauny fińskie oraz łaźnie parowe. Uzupełniają je kabina na podczerwień i Lakonium. Schłodzić się można w basenie schładzającym lub pod prysznicem. W zewnętrznej saunie góralskiej „Łozpolono Maryna” saunamistrz prowadzi codziennie rytuały zapachowe. Dłuższy pobyt zostawia też miejsce na zabiegi w Wellness BUKOVINA, z masażem dla dwojga w pakiecie Time Together włącznie.
Wyjście w teren między kąpielami
Nocleg w Bukowinie Tatrzańskiej daje jeszcze jedną korzyść. Wieś jest punktem wypadowym na szlaki startujące niemal spod hotelu, na Wierch Rusiński czy Wierch Kurucowy. Kilkanaście minut jazdy dzieli hotel od Palenicy Białczańskiej, początku trasy nad Morskie Oko. Zakopane jest równie blisko. Poranek w górach i popołudnie w wodzie to schemat, którego przy jednodniowej wizycie nie da się zrealizować.
Zjeżdżalnie bez pośpiechu
Dzieci przy kilkugodzinnej wizycie wybierają zwykle jedną zjeżdżalnię i zostają przy niej. Dwie doby pozwalają sprawdzić wszystkie trzy całoroczne trasy w strefie Dzieci i Młodzieży. Tatrzański Ślizg to 132 metry pontonowego zjazdu z sześcioma programami multimedialnymi. Różowa Bukowiańsko Ruła ma 100 metrów i siedem efektów świetlno-dźwiękowych. Tunel Świstaka liczy 59 metrów i stawia na prędkość. Wymagany wzrost to 130 cm lub ukończone 8 lat.
Młodsze dzieci mają brodzik „Mocydełko”, siatkę do wspinaczki wodnej oraz rwącą rzekę „Bystry Potok”.
Co znika razem z zegarkiem
Największa zmiana przy noclegu jest trudna do wpisania w tabelkę. Nikt nie liczy, ile godzin zostało do wyjazdu. Można wyjść z wody na obiad i wrócić bez poczucia straty. Można też odpuścić część atrakcji, bo będzie jutro. To właśnie ten brak presji odróżnia pobyt od wycieczki. Goście często zauważają, że dopiero drugiego dnia przestają traktować baseny jak listę do odhaczenia.
Kiedy jechać, żeby było spokojniej
- Środek tygodnia– najmniej gości i często niższa cena noclegu;
- Poza feriami i długimi weekendami– krótsze oczekiwanie przy zjeżdżalniach i w saunach;
- Pakiety pobytowe– oferty rodzinne, świąteczne czy romantyczne bywają tańsze niż osobne rezerwacje;
- Wczesna jesień– puste szlaki i pełna dostępność pokoi;
- Zima poza szczytem– połączenie stoku z wieczorem w wodzie.
Dla kogo nocleg ma największy sens
Najwięcej zyskują mieszkańcy północnej i centralnej Polski, dla których jednodniowy wypad jest fikcją. Dalej rodziny, bo dzieci mogą wracać do wody kilka razy dziennie bez pilnowania zegarka. Wreszcie pary, które chcą połączyć baseny z zabiegami i spokojną kolacją w hotelowej restauracji.
Gastronomia i zaplecze
Przy dłuższym pobycie jedzenie przestaje być drobiazgiem. Na terenie kompleksu działa całoroczna Restauracja „Na Wiyrchu” z daniami bufetowymi oraz Caffe BUKOVINA. Latem dochodzi punkt gastronomiczny w strefie sezonowej. Goście mają bezpłatny parking na czas pobytu.
Różnicę widać zwykle w poniedziałek rano. Po jednodniowym wypadzie wraca się do biurka z poczuciem, że weekend gdzieś przepadł. Po dwóch dobach pod Tatrami bywa odwrotnie.
*Artykuł sponsorowany