„Co my szukamy w tym mieście?” — pyta mnie Kamil.
„No skały, szukamy ogromnej skały” — odpowiadam zgodnie z prawdą.
Rozglądam się po ulicach, wychylając się przez mury obronne, aby spojrzeć w dół na miasto — trochę jak szalona, bo też trochę się tak czuję. Oszukali mnie — myślę już sobie — bo tu żadnej uliczki ze zwisającą skałą nie ma.
Schodzimy niżej do miasta. Może na coś w końcu trafimy, może doznamy słynnego syndromu paryskiego — nieważne. Jak już tu jesteśmy, chociaż zwiedzimy to miasto.
W końcu za plecami słyszę głos Kamila: „Spójrz w dół”.
No więc patrzę i przez moment doznaję zawieszenia, bo trudno było nie dostrzec tak wielkiej skały.
Spis treści
Setenil de las Bodegas
Słynna uliczka pod zwisającą skałą w Setenil de las Bodegas znajduje się w kanionie, tuż przy rzece. I to właśnie rzeka jest tu kluczem do wszystkiego. Przez tysiące lat Río Trejo żłobiła miękką skałę, wypłukując w niej zagłębienia i tworząc naturalne półki, groty i formacje nawisowe.
Ludzie pojawili się później. I zamiast walczyć z naturą, zrobili coś bardzo rozsądnego i po prostu z niej skorzystali. Domy w Setenil nie są więc „pod skałą” w sensie dekoracyjnym. One są jej częścią. Skała stała się dachem, ścianą, izolacją. Chroniła przed upałem latem i chłodem zimą, dawała bezpieczeństwo i stałą temperaturę.
Ciekawostka
Technicznie nie są to typowe jaskinie, a raczej tak zwane abrigo bajo rocas, czyli naturalne skalne schronienia, które mieszkańcy z czasem zamykali ścianami i wykorzystywali jako swoje domy, magazyny i warsztaty.
Setenil de las Bodegas i trochę jej historii
Setenil był zamieszkany na długo przed tym, zanim ktokolwiek pomyślał o domach z dachami i w miarę równymi ścianami. Okoliczne tereny noszą ślady osadnictwa sięgające prehistorii, a naturalne schronienia pod skałami nad rzeką wykorzystywano już w czasach paleolitu i neolitu.
Z czasem Setenil zaczął się formować jako osada na poważnie. W średniowieczu miasto rozwijało się pod silnym wpływem arabskim i już w XII wieku było ważnym punktem w muzułmańskiej Andaluzji. Później, podczas rekonkwisty, jego położenie okazało się kluczowe. Setenil było twierdzą trudną do zdobycia. Przez lata odpierało kolejne ataki, aż w 1484 roku w końcu zostało zajęte przez wojska chrześcijańskie.
Prawdopodobnie stąd wzięła się jego nazwa — „Setenil” od łacińskiego septem nihil, czyli „siedem razy nic”, nawiązującego do siedmiu nieudanych prób zdobycia miasta.
Patrząc dziś na domy wciśnięte pod skały, może się to wydawać dziwnym pomysłem budowlanym, ale wtedy było bardzo praktyczne. Skała dawała naturalną izolację, a w gorącej Andaluzji jest to na wagę złota. Do tego dochodziła kwestia bezpieczeństwa,bo życie pod skalnym nawisem oznaczało schronienie trudniejsze do zdobycia w czasach wojen.
Wykorzystywano je także zupełnie przyziemnie na co dzień, bo do przechowywania plonów, wina i po prostu zapasów, kiedy Setenil żyło głównie z rolnictwa. Winnice, oliwki, migdały — wszystko to gdzieś trzeba było przechowywać po zbiorach. Pełno pól z oliwkami zobaczysz tu zresztą do dziś, jadąc do Setenil.
Dziś pod tymi samymi nawisami siedzą turyści z kawą i winem, ale kiedyś toczyło się tu zwyczajne życie. Proste, ale z pewnością ciężkie. Takie, w którym trzeba było wykorzystać wszystko, co akurat było pod ręką.
Setenil de las Bodegas - atrakcje
Setenil nie ma długiej listy zabytków. Pierwsze, co najpewniej rzuci ci się w oczy, to wieża dawnej twierdzy na szczycie miasta. Obrona Setenil opierała się na topografii. Strome zbocza, wąwóz rzeki i masywna peña sprawiały, że miasto było trudne do zdobycia nawet bez rozbudowanych murów.
Do dziś najlepiej zachowanym elementem dawnej fortecy jest właśnie wieża — Torre del Homenaje. Prosta, bardzo prosta, bez zdobień. Przeciwieństwo twierdz, chociażby tej w Maladze. Badania archeologiczne pokazały, że miejsce to było wykorzystywane na długo przed średniowieczem. Pod skałą znaleziono ślady sięgające epoki brązu, a nawet fragmenty z czasów rzymskich.
Calle Cuevas del Sol i Calle Cuevas de la Sombra
Najbardziej znana jest oczywiście Calle Cuevas del Sol — ulica, która w ciągu dnia kąpie się w słońcu, a ogromna skała nad głową robi dokładnie to, co robiła setki lat temu, czyli daje cień. Dziś są tu restauracje, kawiarnie i w sezonie mnóstwo ludzi.
Kilka kroków dalej znajduje się Calle Cuevas de la Sombra — węższa i ciemniejsza. Zresztą stąd jej nazwa, la sombra, co po hiszpańsku oznacza cień. El sol to oczywiście słońce. W ogóle wyobrażasz sobie mieszkać teraz w jednym z takich domków? Mnie osobiście coś w nich bardzo kusi.
Mirador del Carmen i Mirador Balcón de Setenil de las Bodegas.
Jeśli masz czas, możesz zajrzeć również na punkt widokowy Mirador del Carmen, gdzie znajdziesz instagramowy napis miasta. Chociaż naszym zdaniem widok i tak jest o wiele ładniejszy z punktu Mirador Balcón de Setenil de las Bodegas (zdjęcie poniżej). W pobliżu znajdziesz też darmowy parking dla aut, tuż przy skalnej ścianie.
Interesuje cię Hiszpania? Zobacz również: