Spacer w listopadowy dzień po prawie wymarłej Nerja jest tak dziwny w porównaniu do lipcowych, zatłoczonych uliczek. Nagle brakuje ludzi na każdym kroku. Gdzieś w oddali ktoś remontuje swoje Airbnb, pewnie szykując je na kolejny sezon. Większość sklepików i restauracji jest pozamykana. Raptem kilka osób pije kawę w jednym z nielicznych otwartych lokali. Siedzą z …










