Andaluzja to nie tylko Sewilla, Grenada i Malaga, choć te miasta oczywiście trzeba zobaczyć (pisaliśmy o nich w naszym poprzednim wpisie o 10 najpiękniejszych miastach i miejscach regionu). Ale im dłużej tu jeździmy, tym bardziej przekonujemy się, że to właśnie te mniej oczywiste miejsca w Andaluzji zapadają w pamięć najmocniej.
Spis treści
Setenil de las Bodegas
Zaczynamy od miejsca, o którym już kiedyś pisaliśmy, bo zwyczajnie zasługuje na miejsce też na tej liście: Setenil de las Bodegas w prowincji Kadyks, gdzie domy i restauracje są dosłownie wbudowane w nawis skalny. Najsłynniejsza jest ulica Calle Cuevas del Sol, gdzie nad głową wisi kilkumetrowa skała, a stoliki kawiarni stoją w cieniu naturalnego kamiennego dachu.
Byliśmy pod takim wrażeniem, że jeszcze stojąc na tej ulicy zaczęliśmy z Kamilem sprawdzać ogłoszenia sprzedaży domów i faktycznie, kilka było w rozsądnych cenach. Nasz entuzjazm ostygł dość szybko, gdy dowiedzieliśmy się, że większość tych skalnych domów zmaga się z ogromną wilgocią (w końcu to dosłownie mieszkanie pod kamieniem). Marzenie o życiu w grocie prysło równie szybko, jak się pojawiło, ale sama wizyta i tak zostaje w pamięci na długo. 😉
Zahara de la Sierra
Zahara leży na szczycie wzgórza w Parku Narodowym Sierra de Grazalema, jakieś 45 minut od Rondy, i już samo dojście do niej jest atrakcją. Serpentyny, widoki i w końcu miasteczko, które odbija się w turkusowej tafli sztucznego zbiornika Zahara-El Gastor rozciągającego się u jego stóp.
Miasteczko założyli Maurowie, którzy zostawili po sobie ruiny zamku z basztą Torre del Homenaje – XIII-wieczną wieżą, na którą można wejść i z której roztacza się jeden z najlepszych widoków w całej okolicy. Mieszka tu zaledwie około 1400 osób, więc nawet w sezonie nie ma tu tłoku typowego dla większych, bardziej znanych pueblos blancos.
Ciekawostka, o której mało kto wie: w okolicach Zahary rośnie pinsapo, czyli jodła iglasta, endemiczny gatunek sprzed milionów lat, którego naturalne stanowiska można znaleźć tylko w kilku miejscach na świecie, a w Andaluzji właśnie tutaj.
Alpujarra: Pampaneira, Bubión i Capileira
U podnóża Sierra Nevada, w wąwozie Barranco de Poqueira, leżą trzy wioski, które architektonicznie nie przypominają niczego innego w Andaluzji: Pampaneira, Bubión i Capileira. Ich białe domy mają płaskie dachy pokryte gliną zwaną launą, a wąskie uliczki co chwilę przechodzą pod zadaszonymi przejściami zwanymi tinaos. Całość wygląda bardziej jak marokańskie góry Rif niż typowa Hiszpania i nie bez powodu: styl budownictwa przywędrował tu razem z Berberami osiedlającymi się w regionie w czasach muzułmańskich.
Wioski leżą blisko siebie (Capileira jest najwyżej, Pampaneira najniżej), a łączy je oznakowany szlak – spacer między wszystkimi trzema zajmuje około 3,5 godziny. Z Capileiry wyruszają też trasy na Mulhacén, najwyższy szczyt Półwyspu Iberyjskiego (3479 m). A jeśli trafisz do sąsiedniego Bubión w bezchmurny dzień, podobno z jednego punktu widokowego można zobaczyć jednocześnie ośnieżoną Sierra Nevadę i błękit Morza Śródziemnego.
Frigiliana
Frigiliana leży zaledwie 7 kilometrów od Nerji, ale to zupełnie inny rytm. Ciche, brukowane uliczki, białe domy oplecione bugenwillą i regularne tytuły „najpiękniejszej białej wioski Andaluzji” w niejednym rankingu.
Historia miasteczka jest ciekawsza, niż sugeruje jego pocztówkowy wygląd: to tutaj, w latach 1568–1571, doszło do jednego z ognisk buntu Moryskow – muzułmanów, którzy pozostali w regionie po upadku Grenady i zostali zmuszeni do przyjęcia chrztu. Ślady tamtych czasów widać do dziś w układzie starej, mauretańskiej dzielnicy (Barrio Morisco), która praktycznie nie zmieniła się od średniowiecza. Symbolicznie wygląda też centralny plac miasteczka – Plaza de las Tres Culturas, upamiętniający pokojowe współistnienie chrześcijan, muzułmanów i żydów, które w tym regionie trwało przez stulecia.
Jeśli byłeś już w Nerja (a pewnie byłeś, bo to jedno z miejsc na naszej głównej liście), Frigiliana to naturalny, bardzo bliski przystanek na kolejne pół dnia.
Pustynia Tabernas
Kawałek dalej na wschód, w prowincji Almeria, krajobraz Andaluzji zmienia się nie do poznania. Pustynia Tabernas to jedyna prawdziwa pustynia w Europie. To 280 kilometrów kwadratowych suchych wzgórz, kanionów i niemal zerowej roślinności, gdzie latem temperatury regularnie przekraczają 40 stopni.
To właśnie ten surowy, ale filmowy krajobraz sprawił, że w latach 60. i 70. kręcono tu klasyczne spaghetti westerny Sergio Leone, w tym „Dobry, zły i brzydki”. Później swoje sceny nakręcili tu też twórcy „Lawrence’a z Arabii” czy „Indiany Jonesa i Ostatniej Krucjaty”. Almeria i okolice były prawdziwym hiszpańskim Hollywood. Do dziś można zwiedzać zachowane westernowe miasteczka filmowe, jak Oasys MiniHollywood czy Fort Bravo, gdzie regularnie odbywają się pokazy kaskaderskie.
Jeśli planujesz wizytę, omijaj lipiec i sierpień, najlepsza pora to wiosna albo jesień, kiedy temperatury są bardziej ludzkie, a krajobraz zyskuje trochę koloru.
Guadix
Guadix leży w prowincji Grenada, na wysokości ponad 900 metrów, i z lotu ptaka wygląda zupełnie normalnie, dopóki nie zauważysz, że część „wzgórz” ma… kominy. To dzielnica Barrio de las Cuevas, gdzie mieszka kilka tysięcy osób w domach wykutych w miękkiej skale.
Tradycja sięga XV wieku, kiedy to Maurowie uciekający przed rekonkwistą chowali się w tutejszych skałach. Z czasem okazało się, że takie domy mają realne zalety: latem jest w nich chłodno, zimą ciepło, a temperatura wewnątrz utrzymuje się na stałym poziomie przez cały rok, praktycznie bez ogrzewania czy klimatyzacji. Dziś w Guadix jest ich około 2000, a fasady – zwykle pobielone, z kawałkiem dachówki przy wejściu – wyglądają jak połączenie domu i wzgórza.
Filmowcy zresztą zauważyli to już dawno temu: to właśnie tu Steven Spielberg kręcił fragmenty „Indiany Jonesa i Ostatniej Krucjaty” z 1989 roku.
Interesuje cię Andaluzja? Zobacz również: