Jest taki moment w roku, kiedy polskie wybrzeże wraca do mieszkańców i nielicznych przyjezdnych. Parkingi pustoszeją, budki z goframi zamykają okiennice, a plaża znów wygląda jak z pocztówki sprzed lat. Dla rodzin, które lubią podróżować bez pośpiechu, to najlepszy czas na krótki wypad nad Bałtyk. Trzy dni po sezonie mieszczą zaskakująco dużo – brak korków, kolejek i walki o skrawek piasku sprawia, że wrażeń jest tyle, ile w sierpniu udałoby się zebrać w pięć dni. Sprawdźmy, jak taki weekend rozplanować, żeby wszyscy wrócili wypoczęci.

Spis treści
Dlaczego właśnie wrzesień
Argumentów jest kilka i każdy da się sprawdzić w praktyce. Po pierwsze, woda w Bałtyku w pierwszej połowie września bywa cieplejsza niż pod koniec czerwca. Morze nagrzewa się powoli i równie powoli oddaje ciepło, więc brodzenie przy brzegu jest dla dzieci nadal przyjemne. Po drugie, ceny noclegów spadają, a wybór terminów rośnie. Po trzecie – i to chyba najważniejsze dla osób ceniących slow travel – zmienia się tempo. Nie trzeba niczego rezerwować z wyprzedzeniem, stać w ogonku do latarni ani szukać stolika na obiad.
Piątek: wyjazd po południu, nie w sobotę rano
To prosta zasada, która zmienia cały weekend. Sobotni poranek w drodze zjada pół dnia na dojazd i rozpakowywanie. Piątkowy wyjazd daje za to dwie pełne doby na miejscu. Do Niechorza ze Szczecina jest około 110 km, czyli mniej więcej półtorej godziny trasą S6 – odcinek, który dzieci znoszą bez marudzenia. Z dalszych rejonów Polski warto zaplanować postój w połowie drogi, zamiast gnać bez przerwy.
Po zameldowaniu najlepiej od razu wyjść na plażę, nawet jeśli robi się chłodno. Kilka minut przy wodzie po długiej jeździe rozładowuje napięcie lepiej niż cokolwiek innego. Wieczorem zostaje kolacja i chwila na tarasie – we wrześniu jeszcze całkiem przyjemna pod kocem, z herbatą w kubku.
Sobota: plaża rano, latarnia po obiedzie
Wrześniowy poranek w Niechorzu to szeroki, jasny pas piasku ciągnący się kilometrami i spacer, podczas którego spotkanie innej rodziny bywa wydarzeniem. Dzieci mogą biegać, nie wpadając na cudze parawany, a dorośli po prostu iść przed siebie.
Jeśli pogoda sprzyja, dobrym pomysłem jest krótka wycieczka rowerowa. Wzdłuż wybrzeża biegnie szlak Velo Baltica, w dużej części płaski i dobrze oznakowany, więc poradzą sobie na nim także starsze dzieci. Po sezonie ścieżki są niemal puste, a przystanek w sąsiedniej miejscowości na rybę czy lody zamienia się w małą przygodę. Rodziny, które wolą zostać bliżej bazy, mają na miejscu boiska do piłki nożnej i siatkówki plażowej oraz kort do padla.
Popołudnie to czas na klasykę, którą poza sezonem zwiedza się w połowie czasu. Latarnia morska z 1866 roku ma taras widokowy na wysokości 45 metrów, obok jest około 140-metrowe molo, a Muzeum Rybołówstwa Morskiego mieści się w zabytkowym budynku dawnej stacji ratunkowej. Wszystko w zasięgu spaceru. Dla młodszych dzieci ciekawą alternatywą jest Motylarnia albo wyjście nad jezioro Liwia Łuża, gdzie przy odrobinie cierpliwości da się wypatrzyć sporo gatunków ptaków. Kto woli mieć wszystko rozpisane, znajdzie gotowy plan trzydniowego rodzinnego pobytu w Niechorzu, przygotowany przez gospodarzy znających okolicę od podszewki.
Sobotni wieczór: basen zamiast zmęczenia
Wieczór to moment, w którym rodzinny wyjazd albo się udaje, albo kończy marudzeniem. Tu przydaje się dobrze wybrana baza. Goście domków Olivina Park korzystają bezpłatnie ze strefy wellness w sąsiednim Amber Park Spa, oddalonym o dwie minuty spacerem. Czeka tam kryty, całoroczny basen z efektem gwieździstego nieba, brodzik dla maluchów, jacuzzi, sauna i łaźnia parowa. Godzina w wodzie przed kolacją to najprostszy sposób, żeby dzieci zasnęły bez negocjacji.
Alternatywą jest wieczór we własnym ogródku. Każdy z domków ma ogrodzony teren z tarasem i miejscem na grill, a w środku trzy sypialnie, dwie łazienki i w pełni wyposażoną kuchnię. Nikt nikomu nie przeszkadza – nawet jeśli jedzie się w dwie rodziny albo z psem, bo zwierzęta są tu mile widziane.
Co spakować na wrześniowy weekend

Wrzesień nad Bałtykiem wymaga innego bagażu niż lipiec. Najczęściej brakuje rzeczy z tej krótkiej listy:
- ciepła warstwa na wieczór – bluza albo kurtka przeciwwiatrowa dla każdego, bo po zachodzie słońca robi się wyraźnie chłodniej;
- stroje kąpielowe – kryty basen działa bez względu na pogodę, a to najczęściej zapominany element bagażu po sezonie;
- wygodne buty na dłuższe trasy piesze i rowerowe wzdłuż wybrzeża;
- gry planszowe lub karty na deszczowe popołudnie;
- krem z filtrem – wrześniowe słońce nad morzem potrafi zaskoczyć.
Niedziela: powrót bez pośpiechu
Ostatni dzień najlepiej zaplanować spokojnie. Śniadanie, jeszcze jeden spacer brzegiem morza, ewentualnie wizyta w bawialni, jeśli pogoda nie dopisze. Wyjazd po południu pozwala ominąć niedzielny ruch i wrócić do domu bez poczucia, że weekend skończył się w sobotę wieczorem.
Warto też rozważyć pobyt z wyżywieniem. Przy trzech dniach zakupy, gotowanie i zmywanie zabierają nieproporcjonalnie dużo czasu, a przecież nie po to jedzie się nad morze. Olivina Park łączy tu prywatność własnego domu z wygodą hotelowego zaplecza, co przy krótkim, rodzinnym wypadzie okazuje się połączeniem wyjątkowo praktycznym. A że domki są całoroczne, ten sam plan sprawdzi się także w październiku.
*Artykuł sponsorowany