Kiedy byliśmy w Maladze w styczniu, przez trzy dni z rzędu lało jak z cebra. Siedzieliśmy sobie w knajpce, bo na zewnątrz wyjątkowo się nie dało, kelner przynosił nam kolejną kawę i rozmawialiśmy o tym, co warto robić w taki czas. I uznaliśmy, że to idealny czas właśnie na muzea. No bo latem, kiedy jest ciepło, a nawet gorąco w Andaluzji, to człowiek nie myśli o muzeach. Raczej w głowie ma plaże i opalanko. A teraz, kiedy pada to wręcz idealnie na zwiedzanie lokalnej kultury, która jak pewnie wiecie – a jeśli nie to zaraz się dowiecie – jest mega interesująca w Andaluzji.
Spis treści
Jaka jest pogoda w Andaluzji w grudniu, styczniu i lutym
Zima w Andaluzji potrafi wyglądać bardzo różnie w zależności od tego, gdzie dokładnie pojedziecie.
Na wybrzeżu, w Maladze, Marbelli czy Kadyksie, w ciągu dnia można spodziewać się zwykle kilkunastu stopni. Rano i wieczorem robi się chłodno, ale w słoneczny dzień spokojnie można usiąść na zewnątrz w bluzie czy lekkiej kurtce.
I właśnie ta różnica najbardziej rzucała nam się w oczy podczas wyjazdów. Rano wychodziliśmy ubrani jak na zimę, a kilka godzin później kurtki lądowały w plecaku, bo zrobiło się zwyczajnie za ciepło. Nawet kiedy padało, nie miałam tego charakterystycznego zimowego uczucia, że najlepiej byłoby wrócić do mieszkania i już z niego nie wychodzić.
Grudzień i styczeń są zazwyczaj najchłodniejsze, natomiast w lutym zaczyna być już trochę przyjemniej, szczególnie pod koniec miesiąca.
W głębi lądu sytuacja wygląda trochę inaczej. Sewilla czy Kordoba potrafią mieć zimą naprawdę chłodne poranki, a w Granadzie trzeba liczyć się z jeszcze niższymi temperaturami. Miasto leży u podnóża Sierra Nevada, więc śnieg na górach widać z wielu miejsc w Granadzie.
Dlatego jeśli wybieracie się do Andaluzji zimą, nie pakowałabym wyłącznie letnich ubrań. Warstwowe ubranie sprawdza się tutaj zdecydowanie lepiej.
Andaluzja. 3 miasta, które nie możesz pominąć zimą
Sewilla zimą ma świetny rytm. Można spokojnie spacerować po Santa Cruz, zajrzeć do Alkazaru, a później usiąść przy kawie na jednym z placów. Bez letniego upału zwiedzanie jest po prostu przyjemniejsze.
Malaga to mój pewniak na zimowy wyjazd do Andaluzji. Nawet jeśli pogoda nie dopisze, jest tu co robić, a kiedy wychodzi słońce, można od razu ruszyć nad morze. Zimą szczególnie docenia się to połączenie miasta i plaży.
Granada zimą ma zupełnie inny klimat. Nad miastem widać ośnieżone Sierra Nevada, wąskie uliczki Albaicín są spokojniejsze, a po całym dniu chodzenia można ogrzać się w jednej z arabskich łaźni. To właśnie zimą najbardziej podobało mi się to miasto.
Dlaczego warto jechać do Andaluzji akurat zimą
Pierwszy powód jest banalny. Pogoda jest po prostu łagodniejsza niż w Polsce.
Nie oznacza to, że każdego dnia będziecie siedzieć na plaży w stroju kąpielowym. Ale kiedy u nas dzień kończy się o wiele za wcześnie, a człowiek zaczyna mieć dość kolejnej szarej środy, możliwość wypicia kawy na zewnątrz w środku stycznia jest całkiem przyjemną perspektywą.
Druga rzecz to ceny.
Zimą różnica potrafi być naprawdę duża. Widzieliśmy apartamenty w Maladze, które w sierpniu kosztowały około 150 euro za noc, podczas gdy w styczniu można było znaleźć je za około 60 euro.
Podobnie wygląda sytuacja z wynajmem samochodu. Poza sezonem ceny często spadają, bo popyt jest mniejszy, a samochodów w wypożyczalniach jest po prostu więcej.
I jeszcze jedna rzecz, której nie da się przeliczyć na euro, czyli tłumy. Latem Andaluzja potrafi być bardzo intensywna. Zimą można wejść do kawiarni bez krążenia po okolicy w poszukiwaniu wolnego stolika, spokojniej zwiedzać zabytki i bez większego stresu szukać miejsca do zaparkowania.
No właśnie. Tutaj nie będę udawać, że Andaluzja zimą zawsze wygląda jak pocztówka. Bo tam też pada. I bardzo dobrze, że pada, bo deszcze jest wszędzie potrzebny.
Podczas jednego z naszych pobytów w Maladze przez trzy dni z rzędu mieliśmy deszcz. I nie był to romantyczny kapuśniaczek, tylko porządna ulewa. Ale nawet wtedy pogoda potrafiła się zmienić zaskakująco szybko. Rano wychodziliśmy z parasolem, a po obiedzie okazywało się, że chodniki wyschły i można znowu usiąść na zewnątrz.
Więc, jeśli jedziecie do Andaluzji zimą, weźcie coś przeciwdeszczowego.
Czy można siedzieć na plaży
Można. Tylko trzeba trochę zmienić oczekiwania. Chyba, że jesteś jak Kamil, bo on kąpie się nawet w morzu Półnconym jesienią.
Kąpiel w morzu zostawiłabym osobom które lubią morsowanie i te sprawy, bo temperatura wody w styczniu oscyluje wokół 14–15°C. Na plaży można jednak spędzić trochę czasu, szczególnie kiedy wyjdzie słońce. Sami robiliśmy tak w Nerji. Bez kąpieli, za to z widokiem na morze i cała plaża była nasza, totalnie bez ludzi.
Latem taki widok jest raczej trudny do osiągnięcia. Zimą plaża jest dla mnie bardziej miejscem na godzinę czy dwie niż celem całego dnia. Spacer, kawa, trochę słońca i można wrócić do zwiedzania.
Jeśli więc marzy Wam się wyjazd, podczas którego codziennie będziecie leżeć placuszkiem na piasku, wybrałabym jednak to lato, albo jesień czy wiosnę.
Gdzie jechać do Andaluzji zimą?
Zimą sprawdzają się najlepiej te miasta, które mają dużo do zobaczenia pod dachem – katedry, pałace, muzea, kryte targi. Kilka miejsc szczególnie dobrze nadaje się na taki wyjazd:
Malaga zimą. Czy warto?
Kiedy pada, można schować się w Museo Picasso albo Centre Pompidou, a później przejść na Mercado de Atarazanas. Sam targ ma ogromną żelazną konstrukcję i jest dobrym miejscem na przeczekanie deszczu przy czymś do jedzenia.
A kiedy przestaje padać, można po prostu ruszyć przed siebie. Zjeść sobie empanadas, tejeringos z czekoladą (odmiane churros z Malagi, pychota! Już nie mogę się doczekać, kiedy znowu je spróbuje.)
Alcazaba, stare miasto, port czy punkt widokowy na miasto nie wymagają przecież idealnej pogody.
Podczas jednego z naszych styczniowych pobytów właśnie tak wyglądały dni w Maladze – trochę deszczu, trochę słońca, kawa na zewnątrz i ciągłe zastanawianie się, czy kurtka na pewno jest nam jeszcze potrzebna. Ale w razie co zawsze leżała w plecaczku.
Taki pro tip. Dobrym rozwiązaniem są kurtki puchowe, które łatwo można zwinąć w naprawdę mały, kompaktowy rulonik i zmieszczą się nawet do małego plecaczka. Kupicie takie np. w Decathlonie, albo na Vinted. Tylko warto sobie ją zaimpregnować – takie płyny też znajdziecie w Decathlonie.
Sewilla zimą
Sewilla jest świetnym wyborem na zimę, szczególnie jeśli nie zależy Wam na typowo plażowym wyjeździe.
Real Alcázar i katedra potrafią zająć sporą część dnia, a kiedy temperatura spada albo zaczyna padać, można po prostu wejść do kolejnego zabytku zamiast szukać schronienia na ulicy.
Lubię też Casa de Pilatos. Jest mniej oczywistym punktem niż Alkazar, a przy tym pozwala zobaczyć trochę inną stronę Sewilli.
A potem można już po prostu włóczyć się po Santa Cruz. Już ci zazdroszczę, że tam jedziesz beze mnie. 😉
Granada zimą
Granada zimą ma zupełnie inny klimat niż Malaga.
Przede wszystkim jest chłodniej, ale za to Sierra Nevada potrafi wyglądać naprawdę pięknie. Śnieg na górach jest widoczny z wielu miejsc w mieście, a kiedy traficie na słoneczny dzień, kontrast między ciepłym światłem a białymi szczytami robi swoje. Do tego oczywiście Alhambra.
Zimą można trafić na dużo spokojniejszą atmosferę niż w szczycie sezonu, choć bilety nadal warto kupić wcześniej. Jeśli zmarzniecie podczas chodzenia po Granadzie, dobrym pomysłem są arabskie łaźnie. Ciepła woda po kilku godzinach spacerowania po mieście naprawdę potrafi zmienić nastawienie do zimy.
Kordoba
Kordoba jest jednym z tych miejsc, które szczególnie dobrze sprawdzają się podczas gorszej pogody.
W Mezquicie można spędzić naprawdę sporo czasu. Czerwono-białe łuki ciągną się jeden za drugim i nawet po dłuższej chwili człowiek nadal ma wrażenie, że końca tego wnętrza nie widać. Do tego dochodzi Alcázar de los Reyes Cristianos i oczywiście spacer po starej dzielnicy żydowskiej.
Kadyks
Kadyks zostawił mi zupełnie inne wspomnienia niż miasta położone dalej w głębi Andaluzji. Tu jesteśmy blisko oceanu i naprawdę czuć, że miasto jest z nim związane. W deszczowy dzień można zajrzeć do Mercado Central albo Muzeum Kadyksu, a kiedy pogoda się poprawi, wyjść na promenadę i przejść się wzdłuż murów.
Narty w Andaluzji? Czemu nie!
Zima w Andaluzji może wyglądać jeszcze inaczej.
Wystarczy pojechać w stronę Granady, do Sierra Nevada.
Znajduje się tam ośrodek narciarski Pradollano, położony stosunkowo blisko miasta. I jest w tym coś zabawnego – rano możecie spacerować po Granadzie, a następnego dnia znaleźć się na stoku, patrząc na góry i mając gdzieś w oddali świadomość, że kilka godzin wcześniej byliście w południowej Hiszpanii.
Sprzęt można wypożyczyć na miejscu, więc nie trzeba organizować całego wyjazdu pod kątem narciarskiego bagażu.
Trzeba natomiast pamiętać, że Sierra Nevada nie zastąpi tygodnia w Alpach. Trasy są inne, ośrodek ma swój charakter, a w sezonie weekendowym czy podczas ferii może zrobić się tłoczno.
Jako urozmaicenie wyjazdu po Andaluzji – szczególnie jeśli lubicie narty – jest to jednak bardzo ciekawa opcja.
Czy warto wynająć samochód zimą?
Moim zdaniem tak, szczególnie jeśli chcecie zobaczyć coś więcej niż tylko największe miasta.
Andaluzja jest ogromna, a wiele miejsc, które najbardziej zapadają w pamięć, znajduje się właśnie pomiędzy nimi. Białe miasteczka, punkty widokowe, góry, mniejsze bodegi czy drogi prowadzące przez interior nie zawsze są wygodnie dostępne komunikacją publiczną.
Zimą samochód ma jeszcze jedną zaletę – na drogach jest spokojniej niż w szczycie sezonu, a wynajem często kosztuje mniej.
My przy planowaniu takich wyjazdów zwykle porównujemy ceny przez DiscoverCars – zerknij sobie, może znajdziesz coś dla siebie w dobrej cenie. W jednym miejscu można sprawdzić oferty różnych wypożyczalni, zamiast otwierać po kolei każdą z nich.
Jeśli planujecie podobną trasę, opisałam cały temat osobno w artykule „Andaluzja autem – jak zwiedzać ją samochodem”. Jest tam więcej o parkowaniu, drogach i o tym, na co uważać w większych miastach.
Andaluzja zimą – czy warto?
Mnie nie możesz pytać o takie rzeczy, bo ja jestem z tych, co nawet polecą na Grenlandię zimą. Ja polecę wszędzie i o każdej porze, totalnie bez narzekania, spakowana w 15 minut i gotowa na wyjazd. No, ale jeśli chcesz szczerej odpowiedzi, czy pojechałabym raz jeszcze do Andaluzji zimą, odpowiedź jest prosta: tak.
Dla tejeringos i rogalików z Hiszpańskiego Lidla zrobię wszystko.
Nie dlatego, że zimą jest tam idealnie ciepło. Bo nie jest, szczególnie, że ja jestem ciepłolubna i lubię topić się w 30 stopniach w cieniu. Ale głównie dlatego, że w Polsce – a już tym bardziej w Danii, gdzie mieszkamy – nie ma słońca, a ja ładuję swoje wewnętrzne baterie słońcem. A w Andaluzji jest słońce, nawet zimą.
Może padać. Wieczorem potrafi być naprawdę chłodno, a na plaży raczej nie spędzicie całego dnia. W Granadzie będziecie potrzebować cieplejszej kurtki, a pogoda czasem zmusi Was do zmiany planów. Ale w zamian dostajecie Andaluzję trochę spokojniejszą niż ta z wakacyjnych zdjęć.
Najczęściej zadawane pytania
Czy w Andaluzji zimą jest ciepło?
Zależy kogo pytać. Dla Kamila tak, dla mnie jest ok. Na wybrzeżu temperatury w ciągu dnia zazwyczaj wynoszą kilkanaście stopni, ale rano i wieczorem może być chłodno. W Granadzie czy w głębi lądu temperatury są niższe.
Czy warto jechać do Andaluzji w grudniu, styczniu lub lutym?
Tak, szczególnie jeśli zależy Wam bardziej na zwiedzaniu niż plażowaniu. Zimą jest mniej turystów, ceny noclegów i samochodów są często niższe, a wiele dni nadal jest słonecznych.
Czy zimą często pada w Andaluzji?
Deszcz się zdarza, szczególnie zimą na wybrzeżu Atlantyku. Pogoda potrafi jednak szybko się zmienić, dlatego dobrze mieć plan B, ale nie ma potrzeby zakładać z góry, że cały wyjazd będzie deszczowy.
Czy można zimą siedzieć na plaży?
Tak. W słoneczny dzień można spokojnie usiąść na piasku, spacerować albo wypić kawę z widokiem na morze. Na regularne kąpiele w oceanie raczej nie ma co liczyć.
Czy można jeździć na nartach w Andaluzji?
Tak. W Sierra Nevada niedaleko Granady działa ośrodek narciarski Pradollano.
Ile dni przeznaczyć na Andaluzję zimą?
Pięć dni wystarczy na szybkie zobaczenie Malagi, Sewilli i Granady. Jeśli chcecie dorzucić Kordobę, Rondę, Kadyks albo mniejsze miejscowości i nie spędzać całego wyjazdu w samochodzie, lepiej zaplanować siedem–dziesięć dni.
Interesuje cię Andaluzja? Zobacz również: